Ludzie kochają chipsy. Cienko pokrojone ziemniaczki smażone w głębokim tłuszczu i posypane aromatycznymi przyprawami i ziołami. Hmm…gdyby faktycznie tak to wyglądało, to pół biedy. Niestety prawda wygląda znacznie gorzej i żeby zrozumieć fenomen popularności chipsów, przyjrzymy się bliżej ich produkcji. Chipsy są na ogół produkowane nie z całych kartofli, ale ze zmielonych na papkę bulw, zawierających często odpadowe części warzyw. Nadaje się im odpowiedni kształt i wrzuca na rozgrzany tłuszcz. Ponieważ nie wymienia się go przy przygotowywaniu każdej partii, podczas smażenia uwalniają się rakotwórcze związki, niezwykle niebezpieczne dla organizmu. Wyjątkowo groźnym składnikiem jest na przykład akrylamid. To substancja, znajdująca się w produktach, zawierających skrobię, która poddawana długotrwałemu smażeniu, sprzyja powstawaniu nowotworów i zwiększa ryzyko zawału serca. Akrylamid znajduje się też na przykład w…dymie tytoniowym.

Następnie chipsy się przyprawia. I tu zaczyna się prawdziwa tablica Mendelejewa, bo większość dodawanych substancji to sztuczne związki aromatyczne i konserwanty. Wśród nich wiedzie prym nasz ulubiony wzmacniacz smaku, czyli glutaminian sodu. Z innymi dodatkami można się szczegółowo zapoznać, czytając etykiety na paczkach chipsów. Chipsy zawierają również ogromne ilości soli, której nadmierne spożycie skutkuje nadciśnieniem tętniczym i chorobami serca. Tymczasem w jednej małej paczce znajdziemy dawkę równą całodziennego zapotrzebowania naszego organizmu na sód, stanowiący główny składnik soli.

Istnieje wiele opinii na temat uzależniającego działania chipsów. Choć naukowcy nie znaleźli w nich żadnych składników uzależniających, stwierdzono, że podczas jedzenia chrupiących krążków, w jelitach wydzielają się związki zbliżone w działaniu do psychoaktywnych substancji zawartych w…marihuanie. O tym, że chipsy mogą uzależniać, decyduje połączenie intensywnych smaków: tłuszczu, soli i cukru, bo ten też znajduje się w ich składzie. Eksperci twierdzą, że przyjemne wrażenia wyzwala też charakterystyczny trzask pękających pod zębami krążków. Stąd prawie nigdy nie poprzestajemy na jednym.